Wspomnienia na papierze

09:59 TosiowaMama 2 Comments

Życie mija bardzo szybko. Człowiek nie zdąży mrugnąć, a już kilka lat przeleci nie wiadomo kiedy. Nasze dzieci stają się nagle w pełni samodzielne, a my dziwimy się, że to już. Czas upływa nam w pośpiechu i dążeniu do perfekcji. Chcemy zapewnić naszej rodzinie to, co najlepsze, nie zwracając uwagi na wiele rzeczy, które szybko stają się daleką przeszłością.



Właśnie dlatego tak lubię jeździć do mamy i zaglądać do jej albumów. Ma uwiecznione całe moje dzieciństwo. Wszystkie najpiękniejsze chwile. Człowiek się zatrzymuje, uśmiechnie, powspomina. Ja w ten sposób ładuję baterie. Siadam wygodnie w fotelu i zatracam się. Kiedyś robienie zdjęć nie było takie proste jak teraz. Nie było podglądania, które zdjęcie wyszło, a które nie. To niechcący naświetliliśmy kliszę, to nie wzięliśmy zapasowej w odpowiednim momencie. Nie obrabiano zdjęć, przez co oddają prawdziwą naturę tego co było. A uwielbiam tamte czasy. Mała Magda bez problemów, radosna i ciekawa świata. Milion pomysłów na sekundę wraz z dziecięcym słomianym zapałem.

Już od roku trzymam 3 puste albumy w szafce, które czekają aż wypełnię je po brzegi swoimi wspomnieniami. Wspomnieniami, które teraz tworzę ja jako żona i matka. Mam nadzieję, że moje dzieci w przyszłości również będą chętnie do nich zaglądać. Marzę o wspólnych wieczorach na dywanie przed kominkiem, gdzie usiądziemy wszyscy, śmiejąc się z naszych historyjek.


Nie trudno zrobić teraz milion zdjęć, które gnieżdżą się na dyskach naszych komputerów. Pamiętajcie jednak, że zdarzają się wypadki losowe i możemy je stracić w kilka chwil. Zbierałam się do tego długo, ale wywołałam w końcu swoją kolekcję. Nie mogę się doczekać, kiedy je poukładam w albumach. Chociaż muszę przyznać, ze zaszalałam i wywołałam na raz aż 600! A to wszystko przez promocje! Cóż, miałam trochę zaległości ;) Trochę czasu mi to zajmie, ale emocje towarzyszące zwykłemu wkładaniu zdjęć i ich podpisywaniu są fantastyczne. Wiele szczegółów zapominamy. Jak zobaczyłam zdjęcia Tośka z pierwszego miesiąca życia to razem z małżem się roześmialiśmy. Przecież wtedy był dla nas najpiękniejszym dzieckiem ze wszystkim, ale patrząc teraz może nie mieliśmy takiej 100-procentowej racji;) chociaż na swój sposób i tak będzie naszym najpiękniejszym i najukochańszym <3



Nie wyobrażam sobie żeby w moim domu nie było czegoś takiego. Mam też mnóstwo zdjęć i filmików ponagrywanych na płytach, ale jednak te wywołane mają swój urok. Tak samo jak w przypadku książek. E-booki a papierowe. Dla mnie wybór oczywisty ;)

Kończę już mój wspominkowy post, idę zakasać rękawy i biorę się do roboty ;)

2 komentarze:

  1. Wiem, że zdjęcia w albumach mają to 'coś' a w domu ani jednego nie mamy :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic straconego, teraz tyle promocji, że tylko wywoływać ;)

      Usuń