Pączki hiszpańskie

13:26 TosiowaMama 9 Comments

Pączki hiszpańskie, pączki wiedeńskie, gniazdka, oponki, jak kto woli :) Ostatnio zatęskniłam za tłustym czwartkiem i pomimo, że wtedy nie zaszalałam, to od tamtego czasu zrobiłam to już dwa razy! Są tak pyszne, lekkie i co najważniejsze słodkie :) Idealne do kawy, herbaty, na przyjście gości. Najdłużej zajmuje smażenie, ale jeżeli ktoś posiada szeroki garnek, to w trymiga się z nimi upora i będzie mógł się objadać :) Przepis pochodzi ze strony MW, z której często czerpię inspiracje. Z tego samego ciasta (parzonego), piekąc w piekarniku można zrobić ptysie z bitą śmietaną. Jedno ciasto, dwa zastosowania. I jak tu go nie lubić?:) 
No to zaczynamy.



Składniki (na ok. 25):

- 200 g mąki pszennej
- 100 g masła
- szklanka wody
- 4 jajka
- szczypta soli
- olej do smażenia

Lukier robię na oko. Rozrobiłam cukier puder z odrobiną wody i odrobiną soku z cytryny. Jednego razu miałam deficyt cukru pudru i mój mąż wymyślił na to sposób. Będziecie mogły zobaczyć efekt na zdjęciach :)

Przygotowanie:

W garnku zagotujcie szklankę wody z masłem i szczyptą soli. Zmniejszcie ogień i jednym ruchem wsypcie przesianą mąkę, cały czas energicznie mieszając. Ucierajcie ciasto aż będzie gładkie i zacznie odstawać od ścianek garnka. Ciasto ostudźcie. Po ostudzeniu zmiksować ciasto dodając jajka (po jednym). 



Przełóżcie do szprycy cukierniczej i wyciskajcie kółka o średnicy 6-7 cm na kwadraty wycięte z papieru pergaminowego o boku ok. 10 cm. 




Wersja dla mojego mężczyzny ;)

Na końcu rozgrzejcie olej i układajcie na nim pączki papierem do góry. Papier za chwilę sam zacznie odchodzić i łatwo będziecie mogli go zdjąć. 





Smażcie około 4 min z każdej strony. Pamiętajcie żeby olej nie był za gorący. Powinien mieć temperaturę ok. 180 stopni. Ja wrzucam plasterek ziemniaka i jak szybko się zarumieni to znaczy, że można wrzucać pączki :)

Taniec pączkowaniec ;)


 Gotowe oponki odsączcie na bibule i ostudźcie. Potem zostaje tylko polanie lukrem i gotowe!




A co do lukru. Wspominałam o moim deficycie i pomyśle męża. Pewnie nie do końca wiedział, że tak się stanie, ale wyszło dobrze :) Rozpuścił zwykły cukier w kryształkach i polał nim pączki. Tak powstała polewa w formie lizaka. Cieniutka, krusząca się warstwa, która była wspaniałym zamiennikiem :)




Smacznego!


9 komentarzy:

  1. Mniam chyba będę musiała podrzucić przepis mamie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. O mamo! Czemu nie mieszkasz obok mnie!
    Nie dość, że robisz cudowne pazurki, to jeszcze moje ukochane ciasteczka robisz!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow!! fantastycznie wyglądają i równie fantastycznie ida w bioderka :))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami trzeba sobie osłodzić dzień ;)

      Usuń
  4. Pyszne są lecz niestety nasiąknięte olejem :( no cóż, da się bez nich żyć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. wyszły świetnie:)
    Swoją drogą - z takim "lukrem" wyglądają jakby mialy na sobie delikatną pajęczynkę i rosę:)

    OdpowiedzUsuń