5 rzeczy, które nie podobają mi się w kolejach

08:23 TosiowaMama 6 Comments

Pewnie większość z Was chociaż raz w swoim życiu przemierzała kraj polskimi kolejami. Są Koleje Mazowieckie, PKP Intercity, Koleje Regionalne itp. Ja mam tą przyjemność, że kilka razy w tygodniu dojeżdżam nimi na studia. Czasami jak mąż nie chce mnie zabrać na zakupy do jakiegoś centrum w stolicy, potrafiłam wziąć wózek z małym i pojechać sama. Całe szczęście, że mam tak grzeczne dziecko, bo w ogóle nie czuję się ograniczona tego typu wyprawami.

W krótkim czasie KM zwiększyły ceny swoich biletów, ale czy zwiększył się komfort podróżowania? Przedstawię Wam 5 rzeczy, które według mnie powinny ulec zmianie.




1. Windy na peronach

Windy są, jak najbardziej, w większości miast, ale co się z nimi dzieje? U mnie na przykład któregoś razu w ogóle nie działała. Następnego razu, była tak brudna i tak śmierdziała odchodami, że samo otwarcie drzwi mogło spowodować omdlenie. Fuj! I jak tam wprowadzić wózek? Nie zawsze jest kogo poprosić o pomoc. Jeżdżę w różnych godzinach. Starsze osoby raczej też dużo nie pomogą chociażby chciały. Nie dba się o windy. Chociaż nie powiem, był raz wyjątek, kiedy wjechałam czystą bez żadnego problemu. 


2. Szczelina między pociągiem a krawędzią peronu

Zdarzyło mi się, że wjeżdżając do pociągu wózkiem, kółka się obróciły, nie trafiły na podłogę pociągu i fru pod niego. Wózek zjeżdża pod, ja ledwo trzymam. Dobrze, że jest szeroki to nie przedostałby się całkiem. Przeżyłam jednak szok. Nic nie mogłam zrobić, wózek wciągało, nikogo obok nie było. Okropna sytuacja. Powinny być rozkładane kładki w podłodze pociągu, w wejściu przeznaczonym dla wózków, 

3. Miejsce dla matki z wózkiem

A propo wejść do pociągu. Miejsce dla wózków jest tam, gdzie jest także miejsce dla rowerów. Szkoda tylko, że w zatłoczonym pociągu, siedzi się z dzieckiem koło toalety. Bajką jest to, kiedy drzwi się zepsują i ciągle otwierają trzaskając i wydobywając z pomieszczenia "piękne" zapachy. Rozumiem, zostawić wózek i pójść usiąść dalej. Nie zawsze jednak jest tak prosto. Małe dziecko uśnie, torby napakowane. Trzeba mieć pod ręką, pieluszkę do wycierania, picie, kocyk, zabawki do zabawiania w podróży i wiele innych pierdół. Na początku jeździłam z wózkiem tam, teraz wchodzę, gdzie mi wygodnie.


4. Klimatyzacja i ogrzewanie

Pociągi lubią płatać figle. Zimno - włączą klimatyzację. Ciepło - może jeszcze Was podgrzejemy?

5. Kultura pasażerów

Na to Kolej nie ma wpływu. Można spotkać wielu dziwnych i upierdliwych ludzi. Jeden rozmawia przez telefon tak, że pół pociągu słyszy. Inny słucha muzyki przez słuchawki. Szkoda tylko, że większość dźwięków zamiast w uszy zainteresowanego, trafia w nasze. Nie wspomnę już o mężczyznach z reklamówką, którzy starają się w ukryciu popijać piwko, które również czuć kilka metrów wokół. Nie każdy lubi takie zapachy, szczególnie w takim miejscu. Chyba muszę zrobić prawo jazdy.


Wyjdę poza ramy mojej piątki i dodam jeszcze spóźnienia. Rozumiem, że mróz -20 może wpłynąć niekorzystnie i zakłócić pracę pociągów. Co się jednak dzieje jak jest nie mniej niż 0 na dworze? 

Sama raz ledwo dojechałam do domu. Myślałam, że pociąg zatrzyma się w polu. Światła się wyłączały, silnik gasł i cisza. Dopiero po kilku minutach ruszył. Jak daleko, nie mam pojęcia. Dodam, że było +5 stopni.

Może Wy macie jakieś przygody, albo coś co możecie dodać do tej listy?

6 komentarzy:

  1. Podpisuję się! Choć ani razu nie jechałam z dzieckiem pociągiem - w trójmieście SKM (jak dobrze, że mam prawko!). Byłam przez wiele lat obserwatorem tego co się dzieje. A jeszcze pasażerom przeszkadza, że wózek zajmuje przejście, a dziecko nie siedzi GRZECZNIE na kolanach u mamuni... no błagam! Tylko w łeb takiemu mędrkowi strzelić!
    A co do "pomieszczeń" dla wózków? Zazwyczaj okupowane przez panów z piwem, czy też innych "pachnących" pasażerów. I chyba tylko rowerzyści, są na tyle uprzejmi, ze zrobią miejsce, ustąpią, pomogą... dla mnie - temat rzeka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę że my z okolic :D. No nic....co do SKM nic dodawać nie muszę ;). Chodź na szczęście z dzieckiem jechałam tylko raz :)

      Usuń
  2. Ja niestety codziennie muszę dojeżdżać kolejami do pracy. Nie jest bajecznie. Wiele razy stałam w przysłowiowym polu ... Szkoda słów nawet ;-(.

    OdpowiedzUsuń
  3. Eh te pociągi... na szczęście bardzo rzadko jestem zmuszona nimi podróżować.. jestem ciekawa, kiedy ruszy pendolino^^ Ale w Lubuskiem na pewno szybko się go nie doczekam :p
    Pozdrawiam ;*

    ♡MiśkaGrabowska_Official♡

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam traumę jeśli chodzi o pociągi... każda podróż to dla mnie stres, i chyba niezbyt szybko mi się to zmieni.

    Pozdrawiam, www.MartynaG.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. jako dziecko uwielbiałam jeźdzuić pociągiem;)))) ten momotonny skukot kół....samo to że się jedzie..... czeka na peronie potem wsiada.... to była dla mnie atrakcja. swego czasu jeździłam z rodzicami do Węgier wykupywaliśmy wagon sypialny. to dopiero atrakcja była

    OdpowiedzUsuń