Nie!

16:48 TosiowaMama 4 Comments


-Synku, chcesz jeść?
-Ne. 
-Jesteś najedzony?
-Ne. 
-Chcesz pić? 
-Ne. 
-Chcesz sie bawić? 
-Ne,ne, ne...




Tak od jakiegoś czasu wygląda każda nasza rozmowa. Myślicie sobie pewnie, że każde dziecko to przechodzi. Według Was przychodzi czas, kiedy zawsze jest na nie. Zastanawialiście się jednak dlaczego tak się dzieje?

To chyba nie jest przypadek. Co prawda robimy to w dobrej wierze, ale sami uczymy tego naszych potomków. Jak wygląda większość Waszych dialogów?

- NIE, synku, nie wolno Ci jeść z podłogi.
- NIE, córciu, nie wkładaj palca do kontaktu.
- NIE, kochanie, nie gryź buta.

Jak widzicie, na początku życia naszych dzieci WSZYSTKIEGO im nie wolno. Ja robiłam dokładnie to samo. Teraz mam tego efekty. To nie, tamto nie.

Obecnie jeszcze nie sprawia to wielkiego problemu, ale co będzie jeżeli podrośnie i zacznie mówić NIE na:
- w to się nie ubiorę
- do przedszkola nie pójdę
- tego nie zjem

Postarajmy się nie dopuścić do czegoś takiego. Wierzę, że można to jakoś zmienić albo chociaż zmniejszyć częstotliwość naszego NIE.


"Błędy postrzegaj pozytywnie jako zdobywanie doświadczenia, okazję do nauki i lepszego działania następnym razem."





Bądźmy na TAK.

Co by było jakbyśmy zamienili nasze NIE na TAK? Uważam, że to wiele zmieni. Nie nastawiajmy dzieci negatywnie. Znacie może film "Jestem na tak"? Komedia, którą naprawdę przyjemnie się ogląda. Może jego zmiana życia była drastyczna, bo człowiek dorosły ma więcej problemów na głowie, ale skłońmy się ku takiemu rozwiązaniu.

Mówmy TAK. Weźmy na kolana, wytłumaczmy, wysłuchajmy. Pozwólmy dzieciom przedstawić ich punkt widzenia. Spójrzmy na taką sytuację:

- Synku, nie wolno Ci głaskać tego psa.
- Nie! (idzie w stronę zwierzaka)

My zabroniliśmy, dziecko i tak swoje. A co powiecie na taką sytuację?

- (dziecko idzie w stronę bezpańskiego psa)
- Synku, chciałbyś pogłaskać tego psa?
- Yhy.
- Ale spójrz na niego. Jest wystraszony, nie wiadomo czy ze strachu Cię nie ugryzie. Chciałbyś żeby Cię bolało?
- Nie.
- No właśnie. Jak będziesz grzeczny to kiedyś dostaniesz swojego psa i będziesz mógł go tulić, głaskać i razem się bawić.

Podejrzewam, że dziecko nawet jak opornie to ulegnie. Oczywiście są wyjątki, ale dlaczego nie spróbować. Na tą metodę potrzeba więcej czasu, ale nasze dzieci na niego zasługują. Musimy być świadomi, że decydując się na potomstwo będziemy musieli poświęcić całych siebie. Może być też tak, że dziecko będzie Wam truło tyłek, że teraz chce swojego psa. Na to też można znaleźć dobre argumenty i tak w kółko :)


Jeżeli nie zamienicie NIE na TAK to chociaż je ograniczcie. Może zmieni to podejście Waszego brzdąca? A może najpierw Wasze życie powinniście zmienić na bardziej optymistyczne, a dopiero później stosować to wobec dziecka.



4 komentarze:

  1. Ja zawsze wychodziłam z założenia, że człowiek najlepiej się uczy na błędach, a dziecko tym bardziej. Nie ma co zabraniać, trzeba tłumaczyć, a nawet pozwolić, żeby dotknęło, uderzyło się i przekonało się samo, że to było złe, ale oczywiście bez przesady.

    OdpowiedzUsuń
  2. Staram się jak najmniej zabraniać i naj najwięcej pozwalać, czyli stawiać na tak a nie na nie. ;) Niestety to nie jest takie proste, poza tym mój synek byłby wtedy rozpuszczony jak dziadowski bicz. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. wpis baaardzo na czasie. oj tak, u nas jest to samo, ale mój nie mówi "ne", ale krzyczy "nie nie nie" :D
    ale tak na poważnie. to tak ostatnio rozmawiam z mężem, że ludzie mogą postrzegać nas jako rodziców, którzy zabraniają wszystkiego swojemu dziecku. Synek więcej zapamiętuje tych rzeczy, których mu nie pozwalamy, czy mówimy, że "nie". Przechodzi obok remontowanego pokoju, gdzie jest brudno, są narzedzia i farby i już sam pokazuje plauszkiem mówiąc "nie nie nie", mimo tego, że pokazywaliśmy mu ten pokój, tłumaczyliśmy, że jest jego, ale też powiedzieliśmy, że NIE może tam sam iść. Od jakiegoś czas mocno staramy się robic tak jak napisałaś, aby nie uzywać słowa Nie, ale czasami w biegu, gdy widzimy, że już trzyma w rączkach coś czego nie powinien to szybko mówimy NIE i znowu zapada mu w pamięć kolejna rzecz, której "nie może".
    Oj, a to dopiero poczatki wychowania;)

    OdpowiedzUsuń
  4. To sprytne postępowanie i bardzo wychowawcze... Jednak w skrajnych przypadkach mało skuteczne. W kryzysowych sytuacjach lepiej jest powiedzieć stanowcze "nie", jednakże jak napisałaś, nasze dzieci zasługują na to, aby poświęcać im maksymalną uwagę i warto z nimi dyskutować od najmłodszych lat, bo to w przyszłości zaowocuje nam mądrym i odpowiedzialnym maluchem. Wiem to z własnego doświadczenia, bo mam w domu małego i inteligentnego aniołka.

    OdpowiedzUsuń