Sylwester z małymi dziećmi

11:22 TosiowaMama 3 Comments


Święta, Święta i po Świętach. Brzuchy pękają po obżarstwie, dziecko bawi się w kącie górą nowych zabawek. Jako, że my we wszystkie 3 dni wyjeżdżaliśmy do rodziny, zapomniałam co to znaczy gotować obiady. Teraz wracam trochę do rzeczywistości. Brudne skarpetki przecież same z pralki nie wyjdą się rozwiesić. Garnki wołają o trochę ciepła w te mroźne dni, a ja, jak to ja, wołam spaaaać. Chociaż teraz już się przyzwyczaiłam działać bez snu. Przez wychodzące czwórki Tośka (trójki lada dzień) jest marudny i często gości w łóżku między mną a mężem. Dokładniej wygląda to tak:



Możecie się domyśleć jaki człowiek wstaje wypoczęty ;)


Teraz mam kilka dni na ogarnięcie siebie i domu i znowu...Sylwerster. My to jeszcze mamy w sylwestra urodziny szwagierki i jej synka/chrześniaka męża. Także party na całego.

W tym roku moja mama zadeklarowała się popilnować w Sylwestra Tośka. Wielkie szczęście i radość! Będziemy mieli fajnego Sylwestra! Ale po chwili zastanowienia pojawia się trudne pytanie. Gdzie?? Bale dawno zarezerwowane, a z resztą chyba nie są dla mnie. W domu robić nie chcę, bo i tak mam już dosyć sprzątania przy dwóch chłopach ;) Może jakaś domówka? Niestety wszyscy znajomi, których dziecko nie odstraszyło, porozchodzili się do bardziej "szalonych" ludzi niż rodzice takiego roczniaka (jak ja wytrwam do północy??). Zostało pójść pod nasz pałacyk, gdzie miasto ściągnie jakiś zespół i wystrzeli o północy fajerwerki.

Pomysł jest. Ubranie mam, bo w niedzielę byłam na 3-pokoleniowym shoppingu (ja, mama z siostrą, babcia) :D

Moja babcia to w ogóle nie wygląda na swój wiek, szprycha jak nie wiem, ubiera się modnie, a komputer i internet jej niestraszny. Wysoki obcas to podstawa. Chciałabym umieć nosić takie buty nie męcząc się przy tym jak ona! :) No ale o czym ja tu....a no tak...

Każda się obkupiła. Ja to mam szczęście, bo rozmiar xs/s zawsze się znajdzie.
Tak, tak! Wróciłam do wymarzonego rozmiaru! :)))

W zeszłym roku byliśmy na sylwestrze u teściów. Tosiek przespał (przebudził się koło 00:00), a my popijając, oczywiście malutko, szampana wytrwaliśmy aż do 1:00 :)
Jak na imprezę z noworodkiem to i tak zaszaleliśmy :)

Wiem, że każdy lubi fajerwerki i wielu z nich nie zrezygnuje, ale pamiętajcie o swoich pupilach. Głośne strzały i wybuchy niemiłosiernie je straszą. Wpuśćcie je do domu, przytulcie, wyciszcie huk jak tylko się da. To niepotrzebny stres dla nich. Nie każcie im siedzieć przy Was na dworze, kulić się w budzie albo uciekać w każdą stronę pod niebem pełnym fajerwerków.



Poza tym wszystkim Wam życzę wspaniałej zabawy Sylwestrowej! Żeby dzieci spokojnie spały, stare przyjaźnie się odnowiły i nowe rozpoczęły. Niech każde Wasze postanowienie noworoczne się spełni i no wiecie...wszystkiego co tylko chcecie! ;)

3 komentarze:

  1. My w tym roku jeszcze z dzieckiem :D w domu ze znajoma parą :)
    A 8 lecimy do HH wiec jakoś sobie odbijemy (oczywiście z dzieckiem :D )

    OdpowiedzUsuń
  2. My tego roku zorganizowaliśmy przyjęcie w domu - we trójkę. My i Mały Mysz. Było jedzenie, były tańce, były fajerwerki i szampan Picolo o północy. Były też serpentyny, kolorowe czapeczki i balony... I wiesz co? To był najfajniejszy, najbardziej radosny Sylwester w moim życiu!

    OdpowiedzUsuń