Idą Święta, a tu takie "jaja"

09:47 TosiowaMama 10 Comments

Wszędzie tylko świąteczne wpisy, mikołajowe tematy...Sama wczoraj włączyłam sobie świąteczne radio i pod wpływem chwili powiesiłam lampki na oknie. Nie o tym jednak chciałam dziś napisać.

Na moich przedwczorajszych zajęciach doznałam lekkiego szoku. Może to dla niektórych wydawać się śmieszne, ale nawet w takiej sytuacji coś mnie w środku tknęło... Badaliśmy różne stadium zarodka jaja kurzego. Zdejmowaliśmy z wierzchu skorupkę i oglądaliśmy pod binokularem.



Pierwsze stadium - ok, widać zaczątek kręgosłupa, formuje się głowa, a przynajmniej tak to wygląda. Drugi już gorzej. Zarodek miał tylko 48h, a już biło serce! Patrzę przez binokular i taki szok. Niby tylko kurczak. Wielu z nas je takie nieświadomie w jajecznicy czy w formie jajka na twardo, ale patrząc jak rytmicznie bije serce, człowiek od razu myśli sobie ( a przynajmniej ja) , że ingeruje już w życie "żywej" istoty. Po badaniach żółtko z zarodkiem zostało wyrzucone do kosza... Muszę Wam powiedzieć, że czułam się z tym bardzo nieswojo, naprawdę!

Na myśl przychodzi mi, że z człowiekiem też tak to przecież wygląda. Człowiek się "formuje", a lekarze go szast prast i do kosza. Nie mieści mi się to w głowie. Wiem, że to ciężki temat, biorąc pod uwagę gwalty, patologiczne rodziny, znącające sią nad dziećmi domy dziecka. Jednak pomimo tego mój instynkt walczył.






Widziałam już przed oczami takiego puchatego kurczaczka. Śmieszny przykład, no ale sami się zastanówcie. Nie mogę postawić się w sytuacji skrzywdzonych kobiet, ale jako matka, nie rozumiem kobiet które robią to ot tak, bo teraz im akurat nie pasuje. Co musi prowadzić człowieka do czegoś takiego?

Takie oto mam rozkminy po zarodku kurczaka. Ale co jak problem dotyczy tego samego gatunku? Nas, ludzi? Tosiek też nie był planowany, ale w życiu nie pomyślałam o czymś takim. Tfu! Nie przechodzi mi to nawet przez gardło. Bałam się, było ciężko, ale wszystko się udało. Nie ubolewam z powodu, że poszłam x razy mniej na dyskoteki. Jestem teraz najszczęśliwszą osobą na świecie, a wtedy nie mogłam sobie tego wyobrazić. Wszystko zmienia się stosownie do sytuacji i jestem zdania, że te kobiety na pewno by sobie poradziły, tylko wolą poddawać się dotychczasowym przyjemnością.

Mam nadzieję, że nie popsułam świątecznego nastroju :) Trzymajcie się cieplutko, bo zima już puka do drzwi! :*


10 komentarzy:

  1. nawiązując do tego co napisałaś że niektóre kobiety wolą poddać się aborcji by nie musieć rezygnować z dotychczasowego trybu życia jakie prowadził......gorzej gdy tej aborcji się nie poddadzą a dalej prowadzą taki tryb jak przed ciążą. I to i to krzywdzące dla dziecka. Jestem całkowicie przeciwna aborcji! Moim jednak zdaniem przydałby się ktoś mądry kto wpadłby na pomysł jak zabiezpieczyć młode mamy przed nieplanowaną ciążą. JA też pierwsze dziecko nie miałam planowane. Miałam wtedy zaledwie 19 lat. Gdy byłam w którymś tam miesiącu ciąży kolega mnie zapytał czy mam zamiar usunąć ciąże albo oddać dziecko to adopcji.....dobrze że w tamtym momencie nie piłam napoju który trzymałam akurat w ręku bo z pewnością bym go opluła. Stwierdziłam że jest chory! Nigdy takie rozwiązania nawet nie przeszły mi przez myśl! Moim zdaniem jak już się stało trzeba być odpowiedzialnym i konsekwentnym a nie umywać rączki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, ale co do tych kobiet, co pisałaś na początku, wierzę, że poród odmienia kobietę. Może to trochę naiwne, ale zazwyczaj jest ktoś kto pomoże. Jakaś babcia, ciotka. Nie trzeba przy dziecku wyzbywać się wszystkiego, da się to pogodzić. Może nie w takim dużym stopniu, ale się da. One jednak idą na wygodę, bo im się nie chce. To jest najgorsze. Nawet nie wiedzą co tracą. Pozbywają się osoby, która jako jedyna darzyłaby ją miłością, nie zwracając uwagi na to jaka jest.

      Usuń
  2. Temat chyba jak najbardziej na czasie zwłaszcza, że trwają Duchowe Adopcje Dziecka Poczętego :) -> https://www.facebook.com/pages/Duchowa-Adopcja-Dziecka-Pocz%C4%99tego/138155636288047?fref=ts
    Ja nie wyobrażam sobie życia bez Miśki. W pełni wyczekiwana i planowana, ale nawet jak by nie była to bym kochała ją tak samo :)
    Dziecko to cud :) Mój mąż zawsze żartuje, że ma prześliczne plemniki skoro udała mu się taka córeczka <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czasami walczę z mężem, kto miał lepszą komórkę, tak dla śmiechu ;)

      Usuń
  3. Nie będę się rozpisywać, napiszę krótko i na temat. Ja dopuściłabym aborcję w określonych sytuacjach, jak np. gwałt czy też kazirodztwo.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciezki temat poruszylas... Ja staralam sie o dziecko dwa lata. Tysiace razy przeklinalam kobiety, ktore dopuszczaly sie aborcji lub mordowalyswoje dzieci. Nie potrafilam zrozumiec jak to jest, ze ja chce miec malenstwo a nie moge a one...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To najgorsza niesprawiedliwość. Najważniejsze, że Wam się udało :*

      Usuń
  5. Trudny temat, ale ważny. Trzeba o tym głośno rozmawiać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem przeciwniczką aborcji, ale kiedy zobaczyłam dwie kreski na teście ciążowym przeszła mi ona przez myśl. Było to przy drugim dziecku, w ciężkim momencie mojego życia. Myślałam, że będzie rozwód a zaszłam w ciążę (pomimo brania tabletek). Dziś Bogu dziękuję, że była to tylko myśl, że nie doszło do czynów. Do dziś jednak nie wiem czemu przyszła mi do głowy, źle się z tym czuję, ale mówię o tym, bo uważam, że jest to bardzo ważna kwestia. Mówię to każdej spotkanej kobiecie, która się zastanawia nad aborcją.
    Teraz jestem samotną matką, po rozwodzie i sama wychowuję dwóch wspaniałych synów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, poradziłaś sobie i wychowałaś dwóch porządnych ludzi, z których jesteś dumna. Dzieci to sens naszego życia i nawet odchodzący mąż nie zabierze nam szczęścia ich posiadania :)

      Usuń