Nadszedł ten dzień

19:43 TosiowaMama 3 Comments

W końcu nadszedł. Dzień, który jest nowym etapem w Naszym życiu. Wielki krok dla mnie, dla Tośka, Tosiowego Taty. Rozpoczął się nowy rok akademicki. Tak, wracam dalej się kształcić, żeby dostać ten oczekiwany przez większość tytuł. Z wielkim bólem serca oddajemy Małego do żłobka. Pomimo, że warunki są bardzo dobre, a opiekunki sprawiają wrażenie sympatycznych i odpowiedzialnych to zawsze jest to ale. Bo mnie przy Nim nie będzie. A co jak pierwszy kroczek zrobi właśnie tam? Jak ja w ogóle wytrzymam tyle godzin poza domem, bez najukochańszego Skarba, który mnie jeszcze tak bardzo potrzebuje?

Dziś tak popatrzyłam, jak bawi się swoimi kędziorkami i uchem, z zapatrzoną minką i i serce zakłuło. Czy jestem złą Mamą jeżeli chcę też poświęcić czas na swoje hobby? Czy powinnam wrócić na jazdę konną, za którą tak tęsknię? Przecież mogłabym jeszcze posiedzieć w domu i sama wychowywać Naszego Synka. W końcu jest jeszcze taki malutki, chociaż z dnia na dzień coraz bardziej samodzielny. Z jednej strony nawiąże pierwsze znajomości z rówieśnikami, a z drugiej może jeszcze potrzebuje dużo mojej bliskości.

Bardzo chciałabym wrócić do codzienności, ale nie mogę. Tak bardzo go kocham, że wszystko bym dla Niego poświęciła. Tylko czy powinnam? Będzie miał dobrą opiekę (w końcu za to bulimy tyle pieniędzy). Na jego uśmiechniętą buźkę mogłabym patrzeć godzinami, słuchać ciągle Jego radosnych pisków. Potrafi się przemieszczać, interesuje się wszystkim, jest coraz mądrzejszy. Szybko się uczy. Tylko znów jest to ale.

 Do tej pory byłam z Nim praktycznie 24h 7 dni w tygodniu. Trudno jest się nagle od tego odzwyczaić. Pogodzić z myślą, że większość mojego czasu pochłoną teraz studia. Dojazd zajmie mi sporo czasu, więc to Tata będzie odwoził i przywoził Małego ze żłobka. Kiedy ja jeszcze będę na zajęciach, albo w podróży powrotnej to On będzie zabawiał Naszego Tośka. Cieszę się, że będzie spędzał z Nim więcej czasu tylko jestem troszkę o to zazdrosna :)

Wiem, że wszystko będzie dobrze, ale zawsze jest mnóstwo obaw. Mam mętlik w głowie. Niby się cieszę, że wyjdę znów do ludzi, ale również boję się rozerwać (lepiej pasuje wydłużyć) Naszą pępowinę. Muszę być jednak twarda i jakoś znieść to rozstanie. Niby to nic takiego, bo przecież mnóstwo Mam tak robi, ale ja to ja, czyli muszę się troszkę porostkliwiać :)



3 komentarze:

  1. dasz radę, my kobiety jesteśmy silne, przyzwyczaisz się do troszkę innego życia i nauczysz się odnajdywać w tym wszystkim

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :) w końcu nie takie rzeczy się robiło ;)

      Usuń
  2. Uwierz, mnie też czeka ten etap za ok. 5 miesięcy, chociaż najpierw pewnie będzie babcia zamiast żłobka, i wyobraź sobie, że mam problem żeby z babcią zostawić, a co dopiero obca instytucja. Już to przeżywam, więc wyobrażam sobie co czujesz, chociaż Ty wydajesz się mi pewniejsza siebie :) ja to tchórz okropny jestem !

    Zapraszam, zostaw ślad, to motywuje.
    http://first-life-love.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń