9 miesięcy

11:09 TosiowaMama 4 Comments

Na początku byłam przerażona. Studia jeszcze nie skończone, tyle niezrealizowanych planów. Dobrze, że miałam Mężczyznę, który zachował zimną krew, uspokoił mnie, wspierał cały czas. Potrzebowałam tego bardzo. Musiałam porzucić marzenia, których realizację uniemożliwiał mi mój stan. Zmieniłam swoje życie. Dostosowałam je odpowiednio do sytuacji. Mijały dni, tygodnie, miesiące.
W końcu mogłam Cię zobaczyć. Jeszcze nie tak normalnie, ale widziałam jak machasz rączkami i nóżkami. Nie czułam tego w tamtym miejscu, nic nie było po mnie widać, ale jednak. Ćwiczyłeś fikołki i akrobacje. Odżywiałam się zdrowo, rezygnowałam z wysiłku fizycznego. Po kolejnym miesiącu zaczęłam się zmieniać, zwiększył mi się apetyt. Tego nie mogłam, na tamto nie mogłam patrzeć. Mijały kolejne tygodnie. Rosłam, rosłam, rosłam. Twoje ruchy były już dla mnie odczuwalne, czasami nawet bolesne. Zaczęło się trochę pod górkę. Zgaga, bóle spowodowane uciskaniem, puchnące stopy, bolący kręgosłup. Trzymałam się twardo. Dużo chodziłam, starałam się niczym nie denerwować. Obchodziłam się jak z jajkiem, dosłownie i w przenośni :) Z każdym dniem było coraz bliżej. Rodzina i znajomi mnie wspierali, opiekowali mną. Ze studiami się ułożyło, z ukochanym mężczyzną również. Wszystko szło jak z płatka. Było coraz piękniej, ale zarazem i ciężej. Nie mogłam się doczekać aż Cię ujrzę pierwszy raz. Czekałam, czekałam i czekałam. Dni robiły się coraz dłuższe, zaczęły się dla mnie problemy ze snem. Mówiłam do Ciebie codziennie, mając nadzieję, że mnie słyszysz. Głaskałam i opowiadałam o świecie, w którym niedługo się znajdziesz. W końcu nadszedł TEN dzień. Jeszcze rano nie byłam pewna. Taki ból już się czasami zdarzał. Wzięłam ciepły prysznic, spacerowałam. Ból nie odpuszczał. Coraz mocniejszy i mocniejszy. Jednak to było to. Jeszcze trochę pokładów siły i cierpliwości potrzebowałam, ale już wieczorem było po wszystkim. Zobaczyłam Cię. Byłam zmęczona, ale jakże niesamowicie szczęśliwa. Taki piękny, taki mój. Mój SYNEK. Wcześniej bałam się, że nie darzę Cię tak wielkim uczuciem jak powinnam, ale w sekundę to się zmieniło. Jak wielki wybuch, emocje zaczęły się gromadzić, wszystko wychodziło na zewnątrz. Miłość, opiekuńczość...Nie chciałam się z Tobą rozstać nawet na sekundę. To była najpiękniejsza chwila w moim życiu. W Naszym życiu. Moim i Twojego Tatusia <3

4 komentarze:

  1. czytam cię od niedawna, ale wnioskuję, że to twoje drugie dziecko?
    Tak czy inaczej post świetny. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam jedną pociechę, ale w przyszłości marzę o parce :)

      Usuń
  2. dziecko, taka mała istotka, a tyle zmienia:)

    OdpowiedzUsuń