Pierwsze wakacje Bąbla - HEL

11:14 Tosiowa Mama 2 Comments

Nie myślałam, że pierwsze wakacje z Bąblem będą takie wspaniałe. Nie rozumiem czemu niektóre Mamy odradzają takie wypady. To zależy tylko i wyłącznie od dziecka. Z Naszym Aniołkiem wszystko się udało!:) Całe dnie coś robiliśmy, nie było mowy o siedzeniu w pokoju hotelowym.Pierwszy dzień minął szybko, bo większość czasu upłynęła w podróży. Zdążyliśmy wieczorem przejść się po plaży oglądając zachód słońca. Piękny początek wakacji! :)






Drugi dzień był już bardziej rozmaity. Pojechaliśmy na Hel. Trasa miła i sympatyczna. Ze względu na kolejki w PKP zdecydowaliśmy się pojechać samochodem. Nie było wcale takich korków jak straszyli Nas inni. Może dlatego, że wybraliśmy się o 12, a wracaliśmy o 18. Oczywiście zmorą było szukanie parkingu, ale jakoś podołaliśmy w rozsądnej cenie (3zł za każdą rozpoczętą godzinę). Przeszliśmy się najpierw do latarni. Niestety oglądanie widoku z samej góry było niemożliwe z niewiadomego powodu i można było wejść tylko na któryś poziom schodów. W sumie i tak wózkiem byśmy nie wjechali, a kolejki wielgachne, więc pomaszerowaliśmy dalej. 


Do zwiedzania można było wynająć melexa i przewodnika za 50 zł. Dla mnie to strata pieniędzy. Ominąłby Nas milutki spacer brzegiem cyplu. Pogoda na zwiedzanie idealna. Cieplutko, ale słonko nie grzało tak mocno, chowało się za chmurkami. Do cyplu szło się przez las mijając kilka fortyfikacji wojskowych. 


Na końcu drogi była plaża, gdzie można było się powylegiwać na słońcu. Idąc ścieżką wzdłuż cyplu dotarliśmy do portu. Nie zachwyciło mnie tam może zbyt wiele, ale pare wielkich statków robiło wrażenie.




 

Obiadek zjedliśmy w jednej z restauracji portowych, w WĘDZARNI. Knajpka schludna, jedzenie pyszne. Zafunduję Wam trochę foodpornu :D Rybą, która poszła na pierwszy rzut był dorsz. Mi osobiście smakował. Mięciutki, pokropiony cytrynką. Niebo w gębie! A deser? Jeszcze lepszy! Lody podane pięknie w połówce ananasa. Z uroczą parasoleczką dodająca wszystkiemu uroku:) Wakacje rozpoczęte smakowicie.




 Przy zwiedzaniu Helu odwiedziliśmy obowiązkowo fokarium. Akurat o 17 było karmienie i pokaz sztuczek. Wstęp to tylko 5 zł. Dobrze mieć już gotową pięciozłotówkę, ponieważ wrzuca się ją do automatu, który Nas przepuszcza przez bramkę. W razie czego obok jest maszyna rozmieniająca 10 i 20 zł. Z wózkami też nie ma problemu. Wszystko nadzorują osoby, które Mamy z wózkami wpuszczają obok przez oddzielne wejście. Foczki jak foczki, tłuściutkie :) Aportowały piłeczki popychając je pyszczkami po powierzchni wody. Obracały się brzuszkiem do góry. Szkoda tylko, że był taki tłum. Z powodu mojego niskiego wzrostu miałam ograniczony widok. Pomimo tego dałam radę obejrzeć najciekawsze sztuczki.





Tak nam minął cały dzień. Niedługo ciąg dalszy.

Pozdrawiamy! :)

2 komentarze:

  1. o widzę że wakacje się udały :) no a na Helu co roku bywałam za dziecka :)

    OdpowiedzUsuń