Kręcimy się jak na karuzeli

10:19 Tosiowa Mama 4 Comments

Pamiętam jak by to było wczoraj. Czas, kiedy mieszkałam na jednym z wielkich blokowisk. Szaro, buro, ponuro. Ludzie, którzy mieszkają obok siebie całe życie czasem nawet nie mówiąc sobie "dzień dobry". Każdy patrzący tylko pod nogi na okropny chodnik z krzywych płyt, omijając się nawzajem bez żadnego spojrzenia przed siebie. Uśmiech był rzadkim zjawiskiem. Praca do późna, zakupy w samie, wieczory i weekendy przed telewizorem. A w tym szarym, mętnym świecie byłam gdzieś ja razem z grupką innych dzieci, patrzących na ten świat przez różowe okulary. Starając się rozesłać trochę entuzjazmu na okolicę, w której mieszkają. No i ten plac zabaw, na którym się bawiliśmy. Metalowe, z łuszczącą się farbą, miejscami pordzewiałe barierki. Zjeżdżalnia nie wyglądała inaczej. Jak któreś dziecko wbiegało na nią z dołu hałas był jakby ktoś walił z całej siły w bęben. To jednak była jedna z lepszych zjeżdżalni, bo na inne strach było w ogóle wejść. Wyglądały jakby się dziury pod butem miały robić. A wpaść w lato gołą nogą w taką dziurę? Zgrzyt i płacz, kałuża krwi. Dlatego niektóre miejsca świeciły pustkami. Piaskownica? Nawet dzieciaki dziwiły się widząc tam kogoś. Jedna wielka kuweta dla kotów. Zabawa w kto znajdzie większego bobka. Niezbyt kolorowo. Do teraz gdzieniegdzie pod blokami stoją jeszcze takie metalowe straszaki.


Dziś jak widzę w parkach te piękne, barwne place zabaw to aż się chce przychodzić. Ze swoim dzieckiem oczywiście, na mnie już by się ludzie dziwnie gapili. Chociaż łaj not,hm? :) Zjeżdżalnie, drabinki, karuzele. U nas jest nawet skrzyneczka z książeczkami do poczytania na ławkach. Dużo się pozmieniało. Słychać krzyki zabawowiczów i piski dziewczynek uciekających przed chłopcami. Kradzież butów i wrzucanie je na daszki domków. Z przyjemnością słucham tych śmiechów roznoszących się dookoła.Teraz, gdy wzięło mnie na rozmyślania stwierdziłam, że nawet te szare dzieciństwo nie było takie złe. Dziś pomimo, że kolorowo, dorosłym wcale nie jest tak prosto cieszyć się z tego. Obecnie zajmuję sie wychowaniem Bąbla i domem. To się jednak skończy, trzeba będzie iść do pracy, skończyć studia. Gdzie będzie ten czas na chodzenie do parku? Kiedy posłucham tych chichotów? Popatrzę na szeroko roześmiane twarze? Człowiek nie chce tego zostawiać, ale sytuacja zmusza. Szczególnie, że kiedyś trzeba będzie wyczarować rodzeństwo Bąblowi :) Może skorzystam z rad Bakusiowej Mamy? Przydała by się teraz dziewczynka, chłopca już mam :)
Szybko kręci się ta nasza karuzela i nie wiadomo, w którym momencie wyskoczyć, żeby było jak najlepiej. 

4 komentarze:

  1. ojej a ile ten delikwent już ma że tak pięknie stoi? :)
    Sama pamiętam te placem zabaw z drabinkami i odchodzącą farbą....ale nie przypominam sobie aby świeciły pustkami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "dziurawe" zjeżdżalnie nie zachęcały do odwiedzin, a Bąbelek ma 8,5 miesiąca. Już przy meblach chodzi :)

      Usuń
  2. Ach, czasem żałuję,że moje dzieci już takie wielkie....Jedną nogą już w swoim świecie. Ale co tam każdy wiek jest piękny dla mamy.Bąbel wspaniały, gratulacje!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękujemy :)
      Niestety dzieci szybko rosną, nie nadążamy z docenianiem tych pięknych chwil tyle na ile zasługują...

      Usuń